Biskupinka nadal po szkocku

Rodzina w składzie zawieszonym... nastolatka pies praca Szkocja

Wpis

niedziela, 18 grudnia 2016

Ile rzeczy pamiętam

Pamiętam ten grudzień. Mroźno było, śnieżnie, jak to zimą w Polsce. Od trzech miesięcy już nie pracowałam, bo podróże tramwajami i autobusami podmiejskimi nie wypływały dobrze na moje zdrowie. Tego dnia wracaliśmy – od lekarza chyba? Było późne popołudnie, ciemniało. Zatrzymaliśmy się na Dąbrowskiego u zegarmistrza. Ten wielki zewnętrzny zegar pamiętam. Łatwo było liczyć minuty między skurczami…


Pamiętam noc w naszej kawalerce. Siebie, kompletnie nieodpowiedzialną, samotnie wchodzącą do wanny z gigantycznym brzuchem godnym trojaczków, byle tylko ulżyć na chwilę bólom. I kiedy już nic na bóle nie pomagało, trzeba było jednak jechać do szpitala, w nocy o północy – może o 1 to było? Żeby coś poradzili, żeby już tak nie bolało.


Pamiętam torsje pod samymi drzwiami do porodówki. Zimne korytarze, zimne pokoje. Szpitalną koszulinkę i szpitalny worek, do którego nie chciały się zmieścić moje czarne oficerki.


Salę porodową pamiętam, chociaż głównie pamiętam ból kręgosłupa. Położyli, podpięli maszyny, może nawet dali coś przeciwbólowego? Zasypiałam, budził mnie ból, zasypiałam znowu, budziła mnie zmiana personelu, zasypiałam, budził mnie ból, zasypiałam – trwało to do rana. Ja, praktykantka trzymająca mnie za rękę, pielęgniarka z zastrzykami. I cisza, oprócz mnie nie rodził nikt.


Pamiętam nagły rwetes – lekarzy, pielęgniarki, papiery do podpisania – dziecku zanikał puls, z porodu naturalnego zrobiła się niespodziewana cesarka, a ja w kompletnym zamroczeniu potrafiłam tylko pytać czy to moja wina, że nie ma pulsu, czy to moja wina, bo źle oddychałam, bo nie chodziłam do szkoły rodzenia, czy to moja wina??!!


Pamiętam anestezjologa, który zasypiał mnie do operacji. Mówił ‘już gotowa’, a ja jeszcze wszystko słyszałam, widziałam, chciałam protestować, że jeszcze nie mogą mnie ciąć, bo jak to – na żywca?!

 

Pamiętam, że obudziłam się po wszystkim i Hanna Emilia już tutaj była.

14 lat, a pamiętam jakby to wczoraj było.


 

ps. jakość zdjęć kiepska, ale to fotki z papierowych oryginałów :)

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
biskupinka.szkocja
Czas publikacji:
niedziela, 18 grudnia 2016 23:48

Polecane wpisy

  • Joy to the world

    Nigdy nie wiadomo jaka drobnostka sprawić może komuś niezwykłą przyjemność. Oczywiście definicja drobnostki jest rzeczą umowną - i umówmy się również, że nie ch

  • Ten radosny czas w roku...

    Nie da się uciec przed Bożym Narodzeniem. Reklamy atakują namiętnie z każdego kątka i zakątka już od początku listopada, zaraz jak tylko dynie po Halloween znik

  • Ojojoj, motyla noga!

    Ostatni tydzień w pracy spędziłam głównie zajmując się sprawami za które mi nie płacą. Co więcej, których nawet nie mam ujętych w zakresie obowiązków. Czyli zna

Komentarze

Dodaj komentarz

  • danasoch napisał(a) komentarz datowany na 2016/12/19 06:34:41:

    Ja, też pamiętam swój pierwszy poród. Popodłaczali mnie do aparatów, a ja czułam się tak osamotniona. teraz zazdroszczę, młodym, że mogą miec swojego męża przy sobie. Brak mi go było, potrzymałby mnie za rękę. Wiedziałabym, że ktoś bliski jest przy mnie.

Dodaj komentarz