Biskupinka nadal po szkocku

Rodzina w składzie zawieszonym... nastolatka pies praca Szkocja

Wpis

niedziela, 23 października 2016

W grudniu po południu

Zachęcona wrześniowym wypadem w ramach eksploracji Szkocji, wsparta pokrzepiającym wspomnieniem wyjazdu do Londynu oraz generalnie lubiąc spędzać wyjazdowy czas z Hanną Emilią, a także przełamując własne strachy, postanowiłam że znowu ruszamy tyłeczki poza Aberdeen.

 

Jak już pisałam w ubiegłym roku, my świąt nie obchodzimy. Ani grudniowych z karpikiem, ani wiosennych z jajeczkami. Nie rusza nas tradycja przodków, mamy własne wytyczne życiowe. Dokładając do tego fakt, że Mr Vegan w okresie bożonarodzeniowo-noworocznym będzie uziemiony w Kuwejcie, a Biszop niekoniecznie wyrywa się żeby spędzić ten czas z jedyną córką (oraz vice versa), wymyśliłam że obydwie wespół w zespół pojedziemy sobie do Edynburga. Bo nigdy nie byłyśmy w duecie, poza wycieczką do zoo lat temu dziesięć (a w zoo już nie bywamy, oj nie!). Wizytowało się stolicę w duetach z innymi personami, i owszem, ale też i owszem, w innych celach…

 

Edynburg świąteczny brzmi dobrze. Bardzo dobrze nawet! Pies na ten czas wędruje pod opiekę przyjaciół, a my pociągiem na rozpustę! Na całe szalone dwa dni, hulaj dusza!

 

The Grass Market Hotel w samym centrum– nowoczesny, funky, śniadanie z opcją wegańską. Wszystkie atrakcje na wyciągnięcie ręki i kichnięcie nosa. Hanna E zachwycona, mama również. Świetnie, rezerwujemy na 21 grudnia – jeszcze nie święta, ale prawie; już po urodzinach dziecka, ale ciągle wypada celebrować. Zadowolona jak świnka w deszcz, szybko zakupiłam również bilety na pociąg w opcji „kids go free” i zasiadłam do planowania (umiarkowanego), co też może nam się w Edim spodobać.

 

I bym była cała taka uszczęśliwona i w skowronkach, gdyby koleżanka Gabriella nie uświadomiła mnie brutalnie, że w tym roku szkoły kończą semestr 23 grudnia…Nożeszku...

 

Bez paniki, myślę sobie. Zmieńmy datę na późniejszą i po bólu, w końcu nam wszystko jedno kiedy.


Im dalej w grudzień, tym ceny hotelu wyższe – ale udało się: w tej samej cenie, przesuwamy się na 26 grudnia.

 

To teraz pociąg. Aha, aha – bo w promocji, że dziecko za darmo, to nie mogę zmienić rezerwacji online. Z moją awersją do rozmów telefonicznych, jedyne wyjście do pofatygować się do pociągów osobiście. A pan w pociągach mówi, że skoro kupiłam online, to proszę zmieniać online. Oddać, kupić nowy. A w ogóle to 26 grudnia i tak nie pojadę, bo nie pracują. Nie jeżdzą. Bo roboty na torach i coś tam.


Klątwa jakaś??


Wybór mam między zwrotem biletów i zerwaniem rezerwacji w hotelu czyli odwołaniem całej imprezy lub zatrzymaniem biletów i zmianą rezerwacji hotelu na datę pierwotną czyli dwudniowymi wagarami.


Zła mama, oj zła mama.


Jedziemy do Edynburga 21 grudnia i bawimy się przednio, wracamy 22 grudnia wieczorem, zaliczamy ostatni dzień szkoły i bąblujemy leniwie przez kolejne dwa tygodnie. Pizza, chińszczyzna, książki, seriale, długie rozmowy z tymi co daleko.

 

Dla ewentualnych krytykujących moją decyzję:




Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
biskupinka.szkocja
Czas publikacji:
niedziela, 23 października 2016 21:54

Polecane wpisy

  • Joy to the world

    Nigdy nie wiadomo jaka drobnostka sprawić może komuś niezwykłą przyjemność. Oczywiście definicja drobnostki jest rzeczą umowną - i umówmy się również, że nie ch

  • Świąteczny Edynburg

    Końcówka grudnia jakoś nam niekoniecznie dobrze wyszła. Zwyczajowe obchody urodzin Hanny Emilii w restauracji Yo Sushi okazały się małą katastrofą (nie polecamy

  • Ile rzeczy pamiętam

    Pamiętam ten grudzień. Mroźno było, śnieżnie, jak to zimą w Polsce. Od trzech miesięcy już nie pracowałam, bo podróże tramwajami i autobusami podmiejskimi nie w