Biskupinka nadal po szkocku

Rodzina w składzie zawieszonym... nastolatka pies praca Szkocja

Wpis

niedziela, 09 października 2016

Ukryte zdolności

Żeby dziecko przypadkiem nie miało za dużo wolnego czasu, to mu się wymyśla różne zajęcia przed- szkolne, po-szkolne, około-szkolne. Fajnie jeśli dziecko wie, co chciałoby robić. Albo wie czego nie chciałoby. Z tym, że jak dziecko jest mocno nieletnie to generalnie nikt nie wie nic i trzeba próbować odnalezć owe ukryte zdolności.


Drogą prób i błędów, Hanna Emilia w kolejności chronologicznej była:


Uczennicą polskiej szkoły sobotniej przez dwa, a może nawet trzy lata? Znarowiła się kiedy pani uczycielka rozsadziła ją i Zuzannę – powiedziała, że cznia takie zajęcia bo nie dość że musi chodzić tam w sobotę, kiedy reszta ludzkości śpi, to jeszcze nie wolno jej siedzieć z najlepszą przyjaciółką – za karę tam jest czy jak?! Korzyść z polskiej szkółki jest taka, że Hanna E umie (poniekąd) czytać w języku dziadków, bo rozpoznaje te śmieszne ę i ą, a nawet sz i cz – w czym zasługa pani Joli, do której machamy z sympatią.


Uczestniczką zajęć Girls’ Brigade, organizacji chrześcijańskiej dla dziewcząt – tylko dlatego, że inne dziewczynki z klasy chodziły i w sumie była to niezła zabawa, a od czytania przypowiastek biblijnych do fanatyzmu katolickiego daleka droga. Zresztą Hanna E zaangażowała się w zajęcia na jedną dziesiątą gwizdka, nawet nie na pół i zrezygnowała po niecałym roku. Szkółka niedzielna nie miała nawet tyle szczęścia… Na podatny grunt nie padło i nie zostawiło skazy na duszy Hanny Emilii.


Tancerką w stylu dowolnym w CityMoves Dance Agency – i to przez dobre cztery lata albo i więcej! Z występami na deskach teatru His Majesty Theatre, Lemon Tree i Ballroom Aberdeen – pełna profeska :) Pewnie tańcowałaby dłużej, ale nauczycielka postanowiła wyjechać do Hiszpanii, a nowa instruktorka nie przypadła Hannie do gustu. Teraz dziecko gibie się wyłącznie przymuszone przez zajęcia szkolne.

 

Pływaczką – początkującą i średniozaawansowaną. Na zajęcia woziłam dziecko autobusem, bo były to czasy kiedy jeszcze nie miałam prawka. Wyprawa na drugi koniec miasta – zimno, wietrznie, mokre włosy, niechęć do suszarki… Potem wprawdzie basen był już dwa bloki od naszego mieszkania i dziecko pomykało samo, awansowało nawet z płytkiego na głęboką część basenu – ale po dwóch latach zapał minął. Na szczęście pływać nadal umie.


Potem długo, długo nie było nic. Zajęcia sportowe nastoletnią Hannę nie interesują, samoobronę wliczając. Malowanie, rysowanie, dzierganie i klejenie – również. Rzutem na taśmę zaproponowałam rok temu grupę teatralną – i bingo! Trafiony, zatopiony! Do tego stopnia, że dziecko powiedziało jakiś czas temu „dziękuję mamo, że znalazłaś dla mnie te zajęcia”. Zaskakujące o tyle, że generalnie Hanna E publicznie występować nie lubi…

 

Grupa teatralna działa przy naszym głównym teatrze aberdońskim. W ubiegłym roku Hanna była w „maluchach” – dzieciaki przez cały rok szkolny pracowały nad własną sztuką: same pisały tekst, opracowały scenografię, reżyserowały. Sztuka okazała się kryminałem pod hasłem „kto zabił hrabinię?”, przy czym publiczność (rodzice) miała zdecydować, kto jest mordercą wysłuchawszy różnych wersji zeznań osób podejrzanych. Jak na teatrzyk wielce amatorski, było zaskakująco zabawnie. Hanna Emilia rólkę miała niewielką, ale nie było to drzewo ani siódmy z lewej halabardnik.


Po wakacjach Hanna E wskoczyła do grupy „średniaków”, których praca nad sztuką w czasie roku szkolnego kończy się występem w Lemon Tree – trzeba kupić bilety w kasie, dwa przedstawienia wieczorne, rodzice puchną z dumy i robią event na facebooku.


Zanim przedstawienie w czerwcu się odbędzie, teraz próbka ich aktorskich możliwości i zdolności. Przed poważnym wieczornym przedstawieniem, młodzi aktorzy z grupy średniaków i starszaków mieli swoje piętnaście (dosłownie) minut sławy – krótkie scenki z mocnym przesłaniem społecznym: równe prawa dla LGBT, emigrantów i mniejszości etnicznych, sprawiedliwe traktowanie płci oraz Brexit. I to ostatnie było udziałem grupy Hanny Emilii – nastolatka proUE, tłumaczy młodszemu braciszkowi, że Brexit to nie nazwa nowej gry na xBoxa, ale zuo które czai się pod hasłem niezależności. Smaczek w historii jest taki, że Hanna E grała postać matki – zwolenniczki Brexitu :D

 

Ps. Brak zdjęć z występu, ba! co gorsza brak nawet recenzji z występu z powodu kiepskiej organizacji w teatrze: nikt nie wiedział, która grupa gdzie będzie występować – ryzyk-fizyk stanęłam w hallu górnym, po czym okazało się, że grupa H E występowała w hallu dolnym…

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
biskupinka.szkocja
Czas publikacji:
niedziela, 09 października 2016 22:16

Polecane wpisy

  • Joy to the world

    Nigdy nie wiadomo jaka drobnostka sprawić może komuś niezwykłą przyjemność. Oczywiście definicja drobnostki jest rzeczą umowną - i umówmy się również, że nie ch

  • Świąteczny Edynburg

    Końcówka grudnia jakoś nam niekoniecznie dobrze wyszła. Zwyczajowe obchody urodzin Hanny Emilii w restauracji Yo Sushi okazały się małą katastrofą (nie polecamy

  • Ile rzeczy pamiętam

    Pamiętam ten grudzień. Mroźno było, śnieżnie, jak to zimą w Polsce. Od trzech miesięcy już nie pracowałam, bo podróże tramwajami i autobusami podmiejskimi nie w