Biskupinka nadal po szkocku

Rodzina w składzie zawieszonym... nastolatka pies praca Szkocja

Wpis

niedziela, 02 października 2016

Szkocja weekendowa

Przeprasza się za brak wpisu w ubiegłym tygodniu, ale jakoś tak się złożyło, że aberdońskie szkoły miały wolny piątek i poniedziałek, co w sumie dało nam zgrabny długi weekend. Prawdę mówiąc, długie weekendy z wielu powodów w naszej rodzinie wyglądały jak każde inne weekendy i polegały głównie na grzaniu dupki przed tv.


A tym razem, myślę sobie, zabiorę moje dzieci i pojadę w siną dal, a co!


Sina dal jednakże zbyt sina być nie może, bo pies nie lubi wycieczek samochodem, samochód nie lubi nabijanych na licznik mil (ograniczenia kontraktu), Hanna Emilia nie lubi oddalać się od wifi, a ja nie lubię nieznanych miejsc.*


Biorąc to wszystko pod uwagę oraz dokładając życzenie własne, że weekend chcę spędzić nad morzem (kompleks mieszkanki przedgórza, Śląska, Małopolski, Wielkopolski), znalazłam Portgordon – wioskę nadmorską oddaloną od Aberdeen 60 mil. W tej wiosce znalazłam B&B (bed and breakfast) o wdzięcznej nazwie Seashore Cottage i tak też umiejscowione: śniadanie i plaża wliczone w cenę.


Długa historia w skrócie, a resztę niech opowiedzą zdjęcia. Pamiętacie nasz wyjazd do Londynu po wizę? Jak wszystko było zaplanowane, sprawdzone, zapisane? A Portgordon wręcz przeciwnie :) Poza miejscem do spania, nie zaplanowałam nic innego. Spontan taki, zupełnie do mnie niepodobny. Nie dość, że bez planu, to na dodatek podobało mi się i obydwie z Hanną Emilią stwierdziłyśmy, że powtórka jest zdecydowanie konieczna.


 

 Reszta zdjęć TUTAJ

 

*lubię, ale wyłącznie pod warunkiem że ktoś jest ze mną, taka tam mała fobia

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
biskupinka.szkocja
Czas publikacji:
niedziela, 02 października 2016 14:31

Polecane wpisy

  • Joy to the world

    Nigdy nie wiadomo jaka drobnostka sprawić może komuś niezwykłą przyjemność. Oczywiście definicja drobnostki jest rzeczą umowną - i umówmy się również, że nie ch

  • Świąteczny Edynburg

    Końcówka grudnia jakoś nam niekoniecznie dobrze wyszła. Zwyczajowe obchody urodzin Hanny Emilii w restauracji Yo Sushi okazały się małą katastrofą (nie polecamy

  • Ile rzeczy pamiętam

    Pamiętam ten grudzień. Mroźno było, śnieżnie, jak to zimą w Polsce. Od trzech miesięcy już nie pracowałam, bo podróże tramwajami i autobusami podmiejskimi nie w

Komentarze

Dodaj komentarz

  • moonfairy napisał(a) komentarz datowany na 2016/10/03 12:37:14:

    No, i świetnie! :) Nam zawsze spontany wychodziły lepiej, niż planowanie. Planować wręcz się boję, bo zawsze jakieś licho doda swoje 3 grosze i to w najmniej odpowiednim momencie ;)

Dodaj komentarz