Biskupinka nadal po szkocku

Rodzina w składzie zawieszonym... nastolatka pies praca Szkocja

Wpis

niedziela, 18 września 2016

Separacja w oczekiwaniu na rozwód

Zadość czyniąc ciekawości niektórych osób – wścibskiej lub przyjaznej, bez znaczenia – oraz usprawiedliwiając własną, zawodną pamięć – spieszę wyjaśnić dlaczego nadal jestem w separacji, a nie po rozwodzie.

 

Mieszkając w Szkocji zdecydowałam, że wszelkie sprawy prawno-rozwodowe przeprowadzać będę na miejscu – chociaż jako obywatelka (nadal) polska, mogłam złożyć papiery rozwodowe w Polsce. Wybrałam Szkocję, bo procedura podoba mi się tutaj bardziej – przynajmniej w przypadku rozstania w miarę przyjaznego.


Żeby rozstać się z partnerem, mamy cztery możliwości:

  1. Separacja nieformalna
  2. Separacja formalna
  3. Rozwód
  4. Unieważnienie (nie ma co dużo pisać - dla ludzi, którzy znaleźli się w związku w sposób nielegalny, np mając mniej niż 16 lat)

 

Na separację nieformalną mogą sobie pozwolić pary zaprzyjaźnione ze sobą absolutnie i totalnie, ufające sobie i szanujace nawzajem – ustalają bowiem między sobą, bez angażowania prawników i sądu – jak od momentu rozstania wyglądać będą ich stosunki. Finanse. Dzieci. Nieruchomości. Wszystko co łączyło ich do tej pory. Brzmi jak sielanka, jeśli jednak po czasie separacji zechcą pójść dalej i rozwieść się, sąd może odrzucić ich nieformalną ugodę (np. jako krzywdzącą dla dzieci) i narzucić własną. Generalnie kierując się starą dobrą zasadą ‘trust no one’ (nie ufaj nikomu), bezpieczniej jest wybrać…


…separację formalną, gdzie wszelkie uzgodnienia między partnerami spisane są na papierze, podpisane w obecności świadków i zatwierdzone przez sąd. Plusy dodatnie takiej separacji są jasne: mamy dokładne wytyczne jak nasza separacja ma wyglądać, mamy prawo domagać się wypełnienia wszystkich uzgodnień, a na koniec –sąd dużo łatwiej przychyli się do wniosku rozwodowego jeśli zobaczy formalną ugodę przestrzeganą przez partnerów.

Separacja może trwać wieki całe i może, ale nie musi, zakończyć się…


…rozwodem. Tutaj, w zależności od tego czy para posiada dziatki nieletnie czy nie, mamy rozwód klasyczny lub rozwód uproszczony zwany też DIY.

DIY jak sama nazwa wskazuje, robi się samemu. Koszty zbijamy do minimum. Wypełniamy aplikację, składamy w sądzie i czekamy na rozwiedzenie bez konieczności wizytowania sądu. Można to zrobić pod warunkiem, że para się dogadała w sprawach finansowych i wszelakich innych oraz nie posiada dzieci poniżej 16 roku życia (które w tym wieku uznawane są już w Szkocji na dorosłe, hłe, hłe, hłe).


Klasyczny rozwód konieczny jest dla par z dziećmi albo kiedy partnerzy nie mogą się dogadać. W pierwszym przypadku sąd pilnuje, żeby dzieci nie były w żaden sposób pokrzywdzone; w drugim pomaga ułożyć ugodą tak, aby nikt nie był pokrzywdzony (chociaż niekoniecznie szczęśliwy z tego powodu).


Żeby się rozwieść tak w jednym, jak i w drugim przypadku, trzeba udowodnić że związek niedowracalnie się zakończył lub że jeden z partnerów zmienił płeć. Nieodwracalność zakończenia związku następuje w przypadku:

- kiedy jeden z partnerów dopuścił się zdrady,

- kiedy jeden z partnerów zachowuje się w sposób nieracjonalny,

- po 12 miesiącach życia osobno, jeśli oboje się na rozwód zgadzają,

- po 24 miesiącach życia osobno, nawet jeśli jeden z partnerów zgody na rozwód nie daje.

Co ciekawe, życie osobno wcale nie oznacza że ludzie mieszkają osobno. Nadal mogą mieszkać pod tym samym adresem, ale nie stanową już związku (lekko naciągane jak dla mnie…).


Zdradę i nieracjonalne zachowanie trzeba udowodnić, życie osobno wydaje się być najprostszą i najmniej bolesną opcją rozwodu. I tak też miało być u nas – rok od dnia mojej wyprowadzki, bo przecież oboje się na rozwód zgadzamy, mamy sądownie potwierdzoną ugodę – brzmi jak bajka, tylko złożyć podpis i cieszyć się wolnością.


Jednakże okoliczności przyrody się nieco zmieniły. Rok i owszem minął końcem maja. Ugoda najwyraźniej jednak przestała obowiązywać w momencie wyjazdu Biszopa do Tajlandii. Koszt rozwodu spadłby wyłącznie na mnie, a pieniądze wolałam wydać na nowe mieszkanie. Bycie w stanie separacji nieczego nie zmienia między mną, a Mr Vegan.


W nielicznych momentach normalnej rozmowy z moim prawie ex mężem, stwierdziliśmy że za wcześniejszy rozwód (zanim Hanna Emilia skończy 16 lat i wystąpię o DIY) zapłaci ta osoba, której ów rozwód z jakiegokolwiek powodu będzie potrzebny. A jedyny powód jaki przychodzi mi do głowy to oczywiście ponowny ożenek…


 

historyjka o butach kowbojskich: wyjątkowo nie zgadzamy się z Mr Vegan co do sukien ślubnych , gust nam się różni - nie żeby to miało jakiekolwiek znaczenie :) Kończąc jedną z dyskusji o ślubnych kiecach, obiecałam że będzie mógł samodzielnie wybrać suknię dla mnie - i  wybrał to co powyżej :D

 

 

 

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
biskupinka.szkocja
Czas publikacji:
niedziela, 18 września 2016 19:05

Polecane wpisy

  • Joy to the world

    Nigdy nie wiadomo jaka drobnostka sprawić może komuś niezwykłą przyjemność. Oczywiście definicja drobnostki jest rzeczą umowną - i umówmy się również, że nie ch

  • Świąteczny Edynburg

    Końcówka grudnia jakoś nam niekoniecznie dobrze wyszła. Zwyczajowe obchody urodzin Hanny Emilii w restauracji Yo Sushi okazały się małą katastrofą (nie polecamy

  • Ile rzeczy pamiętam

    Pamiętam ten grudzień. Mroźno było, śnieżnie, jak to zimą w Polsce. Od trzech miesięcy już nie pracowałam, bo podróże tramwajami i autobusami podmiejskimi nie w